Daleka rodzina

las

Mam taką dość daleką rodzinę, która mieszka na wsi. Na co dzień praktycznie się nie widujemy, nie tylko z powodu odległości, ale też nas do siebie nigdy jakoś specjalnie nie ciągnęło. Różnica temperamentów i te sprawy. Zazwyczaj spotykamy się przy okazji różnych większych spotkań rodzinnych i tak też było ostatnio. Kuzynka wesele odprawiała i nie wypadało odmówić by się pojawić. No i okazało się właśnie, że na tym weselu posadzono nas przy stole zaraz przy nich. Nie wiem czy przez przypadek, czy tak specjalnie zaplanowano, ale na początku czułam się trochę nieswojo. Z czasem okazało się jednak, że całkiem fajni z nich ludzie i nawet złapaliśmy niezły kontakt. Nie wiem czy to przez te kilka kieliszków wina, czy tak po prostu, ale rozmawiało nam się całkiem nieźle. Mąż dyskutował z Bogdanem (bo tak miał na imię), a ja z jego żoną, Małgosią. Bogdan opowiadał, że jakiś budynek gospodarczy teraz stawia i kupił blachy drugi gatunek do tego, no a Małgosia to o takich typowych, kobiecych sprawach jak zakupy czy moda. No i ostatecznie całkiem przyjemnie było 🙂 Umówiliśmy się nawet, że do nich przyjedziemy na weekend i skorzystamy z dobrodziejstw natury i będziemy chodzić na spacerki do lasu…:-)