W pracy młyn

praca

Tak to już jest – kiedy wracasz do pracy po jakiejś przerwie – to okazuje się, że pełno rzeczy czeka na Twój powrót – a do tego dochodzą bieżące sprawy i człowiek nie wie w co ręce włożyć… Teraz to samo. Wróciłam z 3 dniowego! urlopu – i już nie wiem jak się nazywam… Nie dość, że cały stos papierów – to jeszcze nowy przetarg nas czeka. Umówiłam się z prawnikiem, żeby doprecyzować zapisy w umowie (dobry specjalista w sprawach firmowych – zobacz) i zleciało mi pół dnia, a były kolejne sprawy, które nie mogły czekać. Niby nie ma ludzi niezastąpionych – ale jednak okazuje się, że nikt nie mógł ciebie zastąpić jak miałeś NALEŻNY ci urlop…. ehhhh… musiałam się komuś wygadać, bo już mi ciśnienie skakało…