Stare znajomości

budowa domu

Ostatnio spotkałam na mieście Kaśkę, której nie widziałam już dobre dwa lata. Pytałam, jak jej się powodzi i powiedziała, że w sumie to nieźle. Ma nową, dobrze płatną pracę, gdzie ostatnio nawet awans dostała, no patrzcie! A wydawało mi się, że zawsze mało ambitna była, ale to pozory mylą, a może ludzie zmieniają się wraz z wiekiem? Do tego stwierdziła, że wraz z rodziną będą się wyprowadzać ze swojego mieszkania w bloku, mają już kupca nawet. Tyle, że transakcję sfinalizują dopiero za jakiś czas, bo jej dom się dopiero buduje. Tak, domek jednorodzinny stawia, nieduży, ale podobno bardzo ładny ma być, przynajmniej tak wynikało z jego wizualizacji. Ekipa przy nim pracuje cały czas, a oni, coby ich trochę odciążyć, co chwilę jeżdżą do marketu budowlanego po jakieś rzeczy i materiały i wydali już na to fortunę. No jak się chce mieć swój dom, to raczej, że nie za darmo. Ostatnio na przykład jakieś izolacje wodochronne kupowali, żeby im woda nie podchodziła, jakieś folie w płynie czy coś. A tam, niech jej się wszystko uda, niech ma, a co!