Kiepski dzień

kiepski dzień

Zdecydowanie to był najtrudniejszy dzień, z jakim do tej pory przyszło mi się zmagać w pracy. Stos papierów spowodował, że od samego rana próbowałam je uporządkować i dokopać się do tych, które były mi na daną chwilę potrzebne. Jak na złość wylałam kawę na część z dokumentów, co oznaczało konieczność ich ponownego drukowania i znacznie opóźniło moje nadrabianie zaległości. W międzyczasie zadzwoniła pani adwokat, u której byłam umówiona i poinformowała mnie o przebiegu zdarzeń – sprawy rozwodowe moich rodziców. Niestety nie wszystko szło po mojej myśli. Co gorsza, potrzebowała ode mnie jeszcze jednego dokumentu, którego nie miałam przy sobie, a po który jadąc z powrotem do domu zmarnowałabym sporo czasu. Koniec końców zdecydowałam się przełożyć wizytę na inny dzień. W końcu to mogło poczekać. Wróciłam więc do domu wcześniej niż planowałam, ale był z tego chociaż taki pożytek, że udało mi się wspólnie z rodziną spędzić trochę czasu przy przygotowywaniu obiadu. Nie był to najlepszy dzień, na jaki mogłam liczyć, ale z drugiej strony obyło się bez większych problemów.